Prestiżowa szkoła, w której odbywa się letni obóz ISI dla nastolatków

James Joyce i Belvedere College (ISI Blog Post "I"):

Czy wiedzieli Państwo, że James Joyce kształcił się w Belvedere College, prestiżowej prywatnej szkole, w której mieści się nasza szkoła? Letni obóz języka angielskiego dla nastolatkówprzez co najmniej pięć z tych, które były prawdopodobnie najbardziej formacyjnymi latami jego życia? Joyce - który później stał się światowej sławy powieściopisarzem modernistycznej awangardy, rozsławiając Belvedere College na całym świecie dzięki swojej autobiograficznej powieści Portret artysty jako młodzieńca (1916) - wstąpił do Belvedere w 1893 roku w wieku 11 lat i okazał się bardzo bystrym uczniem, aż do jego odejścia po ukończeniu szkoły w 1898 roku w wieku 16 lat. W poprzedni wpis na bloguW tym wpisie rzucamy częściowe światło na wyjątkowy związek ISI - jako angielskiej szkoły w Dublinie - z tą wybitną postacią literacką; powszechnie uznawaną za jednego z najbardziej wpływowych pisarzy XX wieku. W tym wpisie na blogu, części "I" bardzo pouczającej serii "V", chcemy oświecić Państwa dalej, koncentrując się na bogatym dziedzictwie religijnym Belvedere College - bazy naszej szkoły. Letni obóz języka angielskiego w Dublinie - jak również miejsce Joyce'a, jako jednego z wielu słynnych absolwentów, w ramach i poza nim.

James Joyce przebrany za dyrektora szkoły (siedzi w drugim rzędzie pośrodku w czapce akademickiej) w przedstawieniu szkolnym "Vice Versa" w Belvedere College, SJ, Dublin, 1898; współczesne zdjęcia prestiżowego kampusu Belvedere.
James Joyce przebrany za dyrektora szkoły (siedzi w drugim rzędzie pośrodku w czapce akademickiej) w przedstawieniu szkolnym "Vice Versa" w Belvedere College, SJ, Dublin, 1898; współczesne zdjęcia prestiżowego kampusu Belvedere.

Pisząc do swojej życiowej partnerki, Nory Barnacle, 29 sierpnia 1904 roku, James Joyce zwięźle wyznał, że opuścił kościół katolicki - "nienawidząc go najgoręcej" - sześć lat wcześniej. "Stwierdziłem, że nie mogę w nim pozostać" - pisze w liście - "ze względu na impulsy mojej natury. Wypowiedziałem jej potajemną wojnę, gdy byłem studentem i odmówiłem przyjęcia stanowisk, które mi oferowała. W ten sposób stałem się żebrakiem, ale zachowałem dumę. Teraz prowadzę z nią otwartą wojnę poprzez to, co piszę, mówię i robię". Miltonowska atmosfera, która przenika całą twórczość Joyce'a, od Muzyka kameralna (1907) do Finnegans Wake (1939), być może nigdzie nie jest lepiej zdradzony niż w tym właśnie liście, który daleki jest od beztroskiego zdradzania szatańskiego poczucia wyobcowania, które utrzymywał; kultywując je na wygnaniu i przekazując w swojej fikcji: "Nie mogę [teraz] wejść w porządek społeczny", stwierdził Joyce, "chyba że jako włóczęga".

Rok 1898, w którym Joyce twierdzi, że stracił wiarę, był rokiem, w którym młody dublińczyk opuścił Belvedere College - prywatną, śródmiejską katolicką szkołę dla chłopców pod zarządem Towarzystwa Jezusowego. Był tam uczniem przez pięć lat. Wcześniej, pomimo krótkiej przerwy u Braci Chrześcijan, o której postanowił nigdy nie wspominać w swoich pismach, Joyce kształcił się w prestiżowym siostrzanym college'u Towarzystwa, Clongowes Wood, w Salins, Co. Kildare. Wstąpił tam jako pensjonariusz 1 września 1888 roku. Zapytany o swój wiek, młody Joyce odpowiedział, że ma "wpół do szóstej" - urzekająco niewinna odpowiedź, która przez jakiś czas będzie stanowić jego przydomek w College'u.

W sumie James Joyce był kształcony przez Towarzystwo Jezusowe lub jezuitów, jak są mniej formalnie znani, przez większą część czternastu lat. Nawet gdy opuścił Belvedere w 1898 roku, studiował w University College w Dublinie: katolickiej instytucji, która została przejęta przez jezuitów w 1883 roku. Joyce uzyskał tam tytuł Bachelor of Arts, który ukończył w 1902 roku. Jeśli Joyce wyniósł cokolwiek z tej długiej edukacji, to było to, jak relacjonuje jego najbardziej ceniony "biograf", Richard Ellmann:

[Przekonanie o umiejętnościach swoich jezuickich mistrzów, tym bardziej niezwykłe, że odrzucił ich nauczanie. "Nie sądzę, by znalazł Pan kogoś, kto mógłby się z nimi równać", powiedział długo później do kompozytora Philipa Jarnacha i poprawił książkę swojego przyjaciela Franka Budgena o nim, zauważając: "Nawiązuje Pan do mnie jako katolika. Teraz, ze względu na precyzję i aby uzyskać prawidłowy kontur, powinien Pan odnieść się do mnie jako do jezuity". Rzeźbiarzowi Augustowi Suterowi, który zapytał go, co zachował ze swojej jezuickiej edukacji, Joyce odpowiedział [w stylu XVII-wiecznego francuskiego dramaturga Pierre'a Corneille'a, który również otrzymał rygorystyczne wykształcenie od jezuitów]: "Nauczyłem się układać rzeczy w taki sposób, że stały się łatwe do zbadania i oceny".

Joyce wstąpił do Belvedere College 6 kwietnia 1893 roku, aby stać się jego najsłynniejszym "OB" (Old Boy lub Old Belvederian, jak nazywani są jego absolwenci). Ze względu na malejące finanse ojca, w czerwcu 1891 r. został wycofany z bardziej znanego Clongowes Wood - "z jego wiązami, rozległymi terenami i piętrowym (...) średniowiecznym zamkiem" - i w międzyczasie został wysłany, choć nie od razu, do Braci Chrześcijan w dublińskim śródmieściu North Richmond Street: fakt, o którym Joyce niechętnie wspomina w swoich wspomnieniach. Portret artysty jako młodego mężczyzny (1916); zamiast tego wolał, aby jego alter-ego, Stephen, przeszedł ten okres w "długim okresie wypoczynku i wolności". Było to jedyne zerwanie Joyce'a z jezuicką edukacją, ponieważ podobnie jak jego ojciec był ostatecznie zdania, że "jezuici byli panami katolickiej edukacji, a bracia chrześcijańscy... jej trutniami". Po potępieniu tych ostatnich jako "Paddy Stink i Micky Mud" w PortretSimon Dedalus, znany również jako "John Stanislaus Joyce", mówi do swojej żony w obecności młodego Stephena:

-Nie, niech się trzyma jezuitów w imię Boże, skoro od nich zaczął. Będą mu służyć w przyszłości. To są ludzie, którzy mogą zapewnić panu stanowisko.

-To bardzo bogaty zakon, prawda, Simon?

-Raczej. Żyją dobrze, mówię panu. Widział pan ich stół w Clongowes. Najedzeni, na Boga, jak gamecocks.

Ta rozmowa, która odbywa się przy stole obiadowym, opowiada o bardzo prawdziwej okazji, w której raczej zadowolony John Joyce wrócił do domu, aby opowiedzieć o swoim szczęśliwym spotkaniu z ojcem Johnem Conmee, SJ, podczas spaceru wzdłuż Mountjoy Street tego dnia. Ojciec Conmee został prefektem studiów w Belvedere College, opuszczając stanowisko rektora Clongowes dwa lata wcześniej. Chociaż nie był jeszcze przełożonym prowincji zakonu jezuitów w Irlandii, którym miał zostać w 1906 roku, był już bardzo wpływowy. Dowiedziawszy się, że jego były uczeń był zmuszony uczęszczać do Braci Chrześcijan i mając na uwadze jego zdolności akademickie, ojciec Conmee był tak życzliwy, że natychmiast "zaoferował Jamesowi i jego braciom uczęszczanie do wspaniałej jezuickiej szkoły dziennej, Belvedere College, bez opłat".

Jest jeszcze jeden przypadek przekazany przez Richarda Ellmanna, który, choć nie znalazł się na stronie Portret artysty jako młodego mężczyznyz pewnością uzupełnia ten. Miało to miejsce w 1895 roku, dwa lata po rozpoczęciu edukacji Joyce'a w Belvedere, kiedy to, po bardzo przemyślanej pracy, zdobył krajową nagrodę akademicką za wyniki w krajowych egzaminach pośrednich. Bezpośrednim rezultatem tego - jego drugiego takiego - zwycięstwa było to, że jego ojciec został pewnego dnia wezwany przez dwóch księży dominikanów, którzy zaoferowali Jamesowi bezpłatne wyżywienie, pokój i naukę, jeśli będzie uczęszczał do ich szkoły w pobliżu Dublina. Pozostawiając decyzję synowi, John przyprowadził Jamesa do pokoju, po czym bez wahania - i powtarzając wcześniejszą deklarację ojca - młody Joyce ogłosił: "Zacząłem od jezuitów i chcę z nimi skończyć".

Zdjęcie Belvedere House (artysta nieznany), około czasów Joyce'a; podobnie zdjęcie budynku Finlay w Belvedere College.
Zdjęcie Belvedere House (artysta nieznany), około czasów Joyce'a; podobnie zdjęcie budynku Finlay w Belvedere College.

Kiedy Joyce wszedł do Belvedere w 1893 roku, znalazł się w luksusowym otoczeniu i rozkoszował się historią domu i jego okolic. Jeśli Clongowes Wood, ze swoimi wywrotowymi skojarzeniami z buntem, "rozbudził swoich uczniów do myśli o wielkich działaniach i wielkim cierpieniu", Belvedere, ze swoimi konspiracyjnymi powiązaniami ze zbrodnią i cielesną namiętnością, rozbudził myśli Joyce'a do suwerenności i literackiej nieśmiertelności. W Ulisses (1922), w początkowej części "Wędrujących skał", będzie czerpał z niektórych swoich wczesnych badań nad Kolegium - które, jak zauważa Ellmannn, były "tak dobre, że kilka lat później rozważał napisanie o nim małej książki" - kiedy ojciec Conmee idzie wzdłuż Malahide Road, myśląc "o swojej małej książce Dawne czasy w baronii i o książce, którą można by napisać o domach jezuitów i o Mary Rochfort, córce lorda Moleswortha, pierwszej hrabinie Belvedere". W jego strumieniu świadomości dowiadujemy się o "[a] apatycznej pani, już niemłodej, spacerującej wzdłuż brzegu Lough Ennel, Mary, pierwszej hrabinie Belvedere, apatycznie spacerującej wieczorem, nie zaskoczonej, gdy zanurzyła się wydra. Kto mógł znać prawdę? Ani zazdrosny lord Belvedere, ani jej spowiednik, jeśli nie popełniła cudzołóstwa z bratem swojego męża?". Historia stopniowo odsłaniana przez ten proces przypadkowych myśli i wspomnień, "połowicznych wyznań" i "tyranicznego nietrzymania moczu", ujawnia mroczny moment w annałach rodziny Belvedere.

Zbudowany w 1775 roku dla drugiego hrabiego Belvedere, George'a Rochforta, Belvedere House jest rzekomo jednym z najwspanialszych XVIII-wiecznych domów w Dublinie. Położony przy Great Denmark Street w północnej części śródmieścia, jego projekt i dekoracja były naprzemiennie przypisywane Robertowi Westowi i Michaelowi Stapletonowi, obu wiodącym rzemieślnikom sztukatorskim tamtych czasów. Jego główne pokoje zostały nazwane Wenus, Diana i Apollo po bóstwach, których obecność została zastąpiona, ale nie zatarta, gdy jezuici nabyli budynek w 1841 roku. W tym czasie ojciec Bracken, SJ, napisał do Ojca Generała w Rzymie: "Nabyliśmy duży, piękny dom na wspaniałym terenie, który może być godny, by w końcu zasłużyć na tytuł Kolegium, pod warunkiem, że znajdziemy dla niego ludzi". Znaleźli ich, a do tego imponującego budynku jezuici dodali sąsiedni dom Lorda Fingalla, który nabyli w 1884 roku.

Współczesne zdjęcia wnętrza Belvedere House ze szczegółami dotyczącymi kunsztu sztukatorskiego.
Współczesne zdjęcia wnętrza Belvedere House ze szczegółami dotyczącymi kunsztu sztukatorskiego.

Młody Joyce był pod takim wrażeniem budynków Kolegium, że - być może pośród bogactwa, wyczuwając atmosferę dekadencji - od razu zaczął badać historię rodziny Belvedere. Młody Joyce był dość osamotniony w swoim śledztwie, ale z drugiej strony przez całe życie interesował się i pasjonował pomyłkami sądowymi - o czym świadczy dość obszerna książka Adriana Hardimana z 2017 roku Joyce w sądzie: James Joyce i prawo. To, co młoda Joyce odkryła na temat rodziny Belvedere, to fakt, że Mary, żona pierwszego hrabiego Belvedere, Roberta Rochforta, została oskarżona o romans z bratem swojego męża, Arthurem, w 1743 roku. Jak zauważa Ellmann, "listy, które zostały wówczas wyprodukowane, były prawdopodobnie sfałszowane, ale Lady Belvedere została nakłoniona do powiedzenia, że jest winna, aby rozwieść się ze swoim rozpustnym mężem". Jednak wstyd i piętno rozwodu w ówczesnej Irlandii były zbyt wielkie, by Robert mógł je znieść. Zamiast więc się z nią rozwieść, okrutnie uwięził ją w rodzinnej posiadłości w Gaulstown, Co. Westmeath, gdzie przez następne trzydzieści lat nadal głosiła swoją niewinność.

Choć Mary wielokrotnie błagała o uwolnienie, Robert odmówił. Kazał uwięzić także swojego brata i pośród swoich gotyckich szaleństw wiódł życie w luksusie i dekadencji aż do swojej śmierci w wieku 66 lat - której przyczyna nie jest jasna; choć spektakularne relacje obfitują w morderstwo o północy, dziki atak dzikich psów i mniej złośliwą wersję obejmującą śmiertelny upadek podczas "księżycowego" spaceru. W każdym razie rok 1764 był rokiem, w którym Mary została ostatecznie uwolniona - krucha, stara i przestraszona kobieta, która straciła wszystko (niektórzy twierdzą, że nawet zdrowie psychiczne). Mówi się, że kiedy została uwolniona, zapytała tylko "czy tyran nie żyje?" i spędziła kilka pozostałych dni w domu swojej córki, wyznając swoją niewinność na łożu śmierci.

Mary Rochfort, Lady Belvedere (artysta nieznany); obraz Gaulstown House, Co. Westmeath, gdzie została uwięziona.
Mary Rochfort, Lady Belvedere (artysta nieznany); obraz Gaulstown House, Co. Westmeath, gdzie została uwięziona.

Czy wiedzą Państwo, że James Joyce odniósł się do naszego kampusu ISI Meetinghouse Lane w Ulissesie (1922) jako "najbardziej historyczne miejsce w całym Dublinie." . . . Proszę przeczytać o tym w nasz poprzedni blog post!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *